NAUCZYCIEL ROKU  2002 W POLSCE

GRZEGORZ LOREK

Grzegorz Lorek

Wychowawca naszej klasy - Grzegorz Lorek został wybrany "Nauczycielem Roku 2002 w Polsce", w konkursie organizowanym przez redakcję “Głosu Nauczycielskiego”Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu.

Poniżej informacje o tym wydarzeniu.

27.01.2003

Głos Nauczycielski, nr 4, 22.01.2003 (fragment tekstu z www.glos.pl)

DOBRZE ŻE JEST

Prof. RENATA SIEMIEŃSKA, kierownik Zakładu Socjologii Oświaty i Wychowania, dyrektor Instytutu Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego.
- Cieszę się, że "Głos Nauczycielski" wspólnie z Ministerstwem Edukacji Narodowej i Sportu już po raz drugi organizuje konkurs, który promuje zaangażowanie i inicjatywy nauczycielskie. Jest on potrzebny w środowisku oświatowym, tak samo jak ma to miejsce w artystycznym, biznesowym... Schemat myślowy organizatorów takich konkursów jest taki, aby uhonorować osoby wyróżniające się.
Zawód nauczyciela jest jak każdy inny, równocześnie przed nauczycielami stoją specjalne zadania. Potrzeba jak najwięcej nauczycieli, którzy swą postawą i działaniem będą spełniać wymagania współczesnego świata. Przygotowywać młodzież do życia w społeczeństwie mobilnym, w warunkach globalizacji ekonomicznej i kulturowej, uczyć tolerancji dla cudzoziemców itd.
Myślę, że wyróżnienia w konkursie Nauczyciel Roku 2003, a przede wszystkim zdobycie tego zaszczytnego tytułu, spowodują, że coraz więcej uczących w szkołach będzie dążyć do znalezienia się w gronie tych najlepszych, że ich praca zostanie w pełni doceniona w szkołach, w których pracują, że będą stanowić przykład do naśladowania dla swych kolegów i koleżanek. A o to właśnie chodzi. Być może w przyszłości nagrodzeni stworzą klub innowatorów edukacyjnych? Uważam, że konkurs Nauczyciel Roku 2003 jest bardzo potrzebny.

OBY TAK BYŁO WIECZNIE


Równo trzy miesiące temu GRZEGORZ LOREK, biolog z Leszna, otrzymał tytuł Nauczyciela Roku 2002. Co zmieniło się od tego czasu w jego życiu?
Nauczycielska rodzina Lorków - żona Jola również uczy biologii w jednym z leszczyńskich ogólniaków - i pięcioletni syn Kubuś mieszkają w dwóch pokojach w dość typowym dla tego miasta bloku. Jednak tak naprawdę rodzina zajmuje jeden pokój, bowiem drugi bardziej przypomina biuro turystyczno-krajoznawcze i pracownię. Pełno w nim książek, atlasów i segregatorów ze skrupulatnie odnotowaną na ich grzbietach zawartością. Honorowe miejsce zajmuje komputer, przed którym Lorek spędza codziennie tyle samo godzin co w szkole, a może i więcej.

KRYSTYNA STRUŻYNA

21.01.2003

ABC, nr 4 (1443), 14 - 16.01.2003.

28.10.2002

Dziś w tygodniku "Przegląd" ukazał się reportaż pt. "Belfer, czyli równy gość".

Edyta Gietka

Belfer, czyli równy gość

Na lekcjach mówi albo za szybko, albo za głośno.
Grzegorz Lorek z I LO w Lesznie, nauczyciel roku 2002,
wcale nie jest idealny

Czekam na Lorka tuż obok wysokich dębowych drzwi z surowym napisem "Pokój nauczycielski". Chudy chłopak, przepychając się przez tłum, wpada na mnie z jakimś sprzętem z obiektywem. - Uważaj, jak chodzisz - cedzę. - Sorry - wyciąga pomazaną długopisem rękę. - To pewnie pani... W czarnym T-shircie z nadrukiem "Kirgistan", bojówkach i dużych butach na traktorach wygląda jak uczeń. Poza tym nie można za nim nadążyć.
- Sorze, chciałam się jeszcze zapisać na "Jaskinie Europy" - prosi Ola. - Miał sor pogadać z rodzicami Wojtka, bo zależy nam, żeby też pojechał. - Teraz sora kolej? - chłopak w spodniach z pupą na wysokości kolan podaje Lorkowi książkę "Impresjonista". W wielkiej skórzanej torbie nie mieszczą się wszystkie sprawy do załatwienia. Dlatego Grzegorz Lorek codziennie pakuje jeszcze czarny plecak i reklamówkę. Jeśli dołoży do tego dziennik, zniszczoną teczkę, na której przykleja "złote myśli", rzutnik i stosy innych kartek, prawie go nie widać, gdy wchodzi na lekcję do II c.
- Co mi to daje, gdy napakuję sobie w śródmózgowie więcej neuronów? Co mają ze sobą wspólnego nietoperz i delfin? - zadaje pytania i okropnie bazgrze na tablicy. - Kuba, nie przejmuj się! Lubię ludzi, którzy w ogóle mają pomysły - komentuje odpowiedź ucznia.
- Wiem, czytałem coś o tym ostatnio w gazetach - żartobliwie odcina się chłopak.
Zwykle mówi zdania z wielokropkiem i czeka, aż ktoś dopowie. Nieważne, mądrze czy głupio, grunt, że myślą. - Lorek, ty się nie wymądrzaj co do zagadnień, tylko mów krótko: będzie kartkówka czy nie? - kończy lekcję o mózgu. Ale na przerwę nie wraca do pokoju, bo musi dać Łukaszowi wycinek z gazety o nowej skrzyni biegów w bmw, Asi - ściągnięte z Internetu 100 stron o sowich oczach, Wojtkowi - odbitki zdjęć, mapę...

Lorek Ogólniak Project

"...Wieczór Mr Lorek. Wycieczka fajowa", "Chciałbym choć częściowo przeprosić za mojego towarzysza Dymka", "Dzięki za adres strony o Rumunii. Kolano już lepiej?", "Mam nadzieję, że nie myśli pan, że coś od pana chciałam, dlatego że tak często z panem tańczyłam". Setki e-maili i SMS-ów codziennie zatykają mu skrzynkę w komputerze. Czasem są błahe, czasem chodzi o "życie lub śmierć". - Gdy coś przeskrobałam, kazał mi napisać referat o wpływie waleriany na kota - śmieje się Asia. - O piątej rano dostałam ocenę.
Często kłócą się wirtualnie. - Jestem w klasie dwujęzycznej, nie widziałam potrzeby wkuwania na pamięć nazw witamin po łacinie. Wystarczy, żebym wiedziała, gdzie po nie sięgnąć. Napisałam mu maila. Po długiej dyskusji przyznał mi rację - opowiada Madzia.
- Lorek nie przymyka oczu na rzeczy, które może zmienić. To byłby dysonans w mózgu - zwykle mówi o sobie w trzeciej osobie.
- Poza tym Lorek jest zarozumiały i nie ukrywa, że dzieciaki podkręcają mu wrażliwość.
Gdy dwa lata temu zrobił "ankietę ewaluacyjną" o słabych i mocnych stronach Lorka ("Lorek Ogólniak Project"), trochę się nasłuchał: "Mówi językiem ezopowym z aluzjami do niektórych", "Czasem nie potrafi odpowiedzieć na pytanie i jeszcze się do tego przyznaje", "Miksuje mi wszystko w głowie". Wyniki zatytułował: "Lorek, popraw się" i puścił w obieg. Mówią o nim "formalista w sprawach usprawiedliwień". Ponoć jest zamotany i chwali się telefonem komórkowym. - Nadużywa zwrotów "generalnie", "konkluzja", "kuriozalny" i "delikwent", a sam się złości na nas, gdy mówimy o pogodzie "masakra", o sprawdzianie "sajgon", a "spełniony" o jakimś sławnym człowieku - śmieje się Madzia. - "Płakałaś, chłopak cię rzucił, no to jaka masakra? Nie używaj pustaków", krzyczy wtedy. Ale sam też w porywach korzysta z naszego słownika.
- Można mu powiedzieć swoje ale - puentuje Grzegorz. - Był na mojej osiemnastce. - Na mojej też. - Kiedyś 50 osobom postawił bilety na dyskotekę. - Zaraziłem go Pidżamą Porno, a on mnie Metalicą.
Po studniówce napisał do wszystkich: "Dzięki za balangę. Głowy bolą? Na pocieszenie: z biologicznego punktu widzenia skłonność do odrobiny głupstw to oznaka dużych możliwości mózgu. Tylko najbardziej inteligentne, tzw. ludyczne zwierzaki uprawiają zabawę". Dla niektórych prywatnie jest Lorkiem. Wie, że trochę balansuje. Żyjąc życiem setki ludzi poza szkołą, trzeba uważać, żeby czegoś nie przekroczyć, żeby się nie poślizgnąć.

Oko ośmiornicy

- Romulus i Remus nie mogli pić mleka wilczycy. Ma dziesięć razy więcej białek niż nasze - wyjaśnia pierwszakom na fakultecie "Zjeść czy nie zjeść, czyli mięso nasze powszednie". - A wiecie, skąd wzięła się sztuka? Kiedy człowiek przestał polować, zboże mu samo rosło, a krowa się pasła, znalazł trochę czasu.
Łączy wszystko ze wszystkim, bo wie, że biologiczna metafora wietrzeje z głowy już na przerwie, a porównanie flądry z plemnikiem zostaje na dłużej. W szkole krąży legendarna opowieść o lekcji Lorka z tasiemca. Puścił w obieg słoiczek z długim stworzeniem ruszającym się w cieczy i upominał przejęty: "Ostrożnie, można się zarazić!". Wszyscy z obrzydzeniem oglądali pasożyta. Gdy słoiczek wrócił do Lorka, wypił zawartość jednym tchem. Zanim zdradził, że to rosół z makaronem, dwie dziewczynki już trzymały sedes. Zapamiętały tasiemca na całe życie. Podobnie jak uszy słonia afrykańskiego. Są takie duże po to, by chłodzić przepływającą krew, zupełnie jak chłodnica w samochodzie. Na nazwie hormonu odpowiedzialnego za usuwanie wody z organizmu można zwichnąć język, ale jak się skojarzy wazopresynę z presją, jaką na wazę wywiera siusianie, jest łatwiej.
- Nazywam swój przedmiot BMW - mówi Lorek. - Czyli biologia, medycyna, weterynaria. Dotyka tylu stron życia, więc dlaczego z tego nie korzystać? Matematyk ma przerąbane, bo uczy czegoś, czego nie widać. Bawi mnie szukanie haczyków, które pomagają im zrozumieć lekcję z ewolucji.
Przykład z okiem ośmiornicy wszystkich zwala z nóg: - Nasze oko jest skonstruowane idiotycznie. Co za stwórca wpadł na to, żeby neurony umieścić przed siatkówką? - irytuje się Lorek. - To tak, jakby na zewnątrz miała pani kable, a z tyłu pole widzenia. Ośmiornica ma oko technicznie doskonałe.
Takich przykładów ma mnóstwo. - Nie zazdroszczę ich głowom - mówi. - Przychodzi Lorek racjonalista, który wie, co napędza żywe organizmy, w co grają geny i hormony. A potem przychodzi taki sam jak ja, tylko ubrany na czarno i za te same pieniądze mówi o Bogu. Obaj straszą ocenami, każą się uczyć i jeszcze do tego rozumieć.
Dlatego wrzuca do "Psychologii ewolucji" to jakiś humor Muminków, to filozoficzny kawałek Stachury lub odjazd Bułhakowa. Właściwie nie wychowuje, choć godzina wychowawcza jest przewidziana w programie. Uzupełnia wtedy dziennik lub planuje kolejny wyjazd. Lorek nie tłucze do głowy: nie bierz narkotyków, bo są złe. Przytacza fakty, np. co marihuana robi z plemnikami. Nie komentuje.

Lorek i ciało pedagogiczne

- Gdy proszę kolegę, aby przyniósł mi wiersz Brzechwy, czekam tygodniami. A uczeń robi to w dwa dni. Dorośli nie przywiązują wagi do tego, co mówią - złości się.
Co na to "grono"? - Czasem wydaje się roztargniony, nieobecny - opowiada dyrektor liceum, Marek Wain. - Ale na swoim twardym dysku koduje wszystko. Zdarza się, że biegnie za kimś, by odpowiedzieć na dzień dobry, które usłyszał trzy przerwy temu. Mógłbym opowiadać teraz bajki o tym, jaką mam intuicję do odkrywania talentów, bo dziewięć lat temu sam przyjąłem Grzesia do pracy - śmieje się. - Ale to był przypadek. Akurat miałem wakat, gdy do mnie zapukał tuż po powrocie z Półwyspu Jutlandzkiego, gdzie studiował na University of Aarhus. Teraz podpisuję sprawozdanie z tego, czego zdążył dokonać, i kręcę głową ze zdziwienia.
O występie w TVN Lorek mówi "totalna wpadka". Zapytali go, ile zarabia, a on nie za bardzo wiedział. To znaczy wiedział, ale nie chciał ośmieszyć się kwotą 600 zł, która spływa mu na konto. Cały czas zaciąga pożyczki do wartości swojego niebieskiego punto.
- Wracali w tym roku z Laponii - opowiada Barbara Kochanek, matematyczka. - Zamiast plecaka ktoś mu wrzucił worek ze śmieciami do autokaru. Sprzęt, aparat fotograficzny, buty i polar zostały na parkingu. Zarządził, że nie wracamy, bo to koszty, a zeszyt z dokumentacją szczęśliwie został w marynarce. On takie ma przypadki. Wraca, bierze kredyt, odkupuje i nie kontroluje, ile i za co odprowadzają mu banki.
Lorek nie cierpi programów i nigdy jeszcze nie wyrobił się z nimi na czas. - Tak naprawdę najgorszy biolog w kraju ze mnie - śmieje się.
- Grzesia można zniszczyć, zabierając mu swobodę - tłumaczy dyrektor. - Ale czy szkoła idąca z ministerialnym programem miałaby w ogóle olimpijczyków?
- Nie można na takich wysokich obrotach. On się nakręca - kiwa głową Michał Zbytniewski, polonista. - Organizuje już wyprawę do Kirgistanu na 2004 r.
Gdyby wszyscy tak pracowali, szkoła przestałaby istnieć. Ileż można potrzebować powietrza?
- Moja córka dla niego wyniosła z domu prześcieradło, na którym w garażu zrobiono sprejem napis "Nauczyciel roku 2002" - dodaje dyrektor. - Potem wiozłem ją o szóstej rano do szkoły, bo chcieli przed przyjściem Lorka je rozwiesić.

Dystans do życia

W torbie nosi pudełeczko, do którego wkłada gumę do żucia, żeby nie pokleić dziennika, a w bojówkach stosy kartek ze sprawami do załatwienia. Jeśli załatwi, przekłada kartkę z lewej kieszeni do prawej. Ma dwa kalendarze. Jeden jest "normalny", drugi "szkolny".
W pokoju Lorka wielkości rozłożonego śpiwora nie można się obrócić na krześle, żeby o coś nie zawadzić. Mapy z różnych stron świata są podzielone jak w bibliotece: woda, topografia, Chorwacja. Slajdy z podróży też. Doktorat, który zaczął pisać, jest przywalony setkami tzw. segregatorów bieżących. Teczkę z hasłem "Życiowe odloty" przyciska kolejną, którą wyjął właśnie z plecaka. Nazywa się "Szperanie". Dziś potrzebował czegoś o nurkowaniu wielorybów i sowich oczach. - Doktorat? Staram się wywalać z mózgu historie typu pilne kontra ważne. Najpierw ważne, potem pilne - śmieje się.
Lorek biega. Po każdym dziesiątym kilometrze wkłada szyszkę do pudełka. Dzięki temu wie, ile przebiegł w miesiącu. - To daje duży dystans do życia - mówi. Podobnie jak podróże. Dlatego niektórzy mają żal, że nie zapalił świeczki w oknie 11 września. - Świat jest asymetryczny. 40 tys. ludzi zasypuje lawina błotna w Bangladeszu, ale kogo to obchodzi? Rzeczywistość to nie media. Od czterech lat nie włączył telewizora, a dziecku puszcza bajki z klisz na aparacie, który został jeszcze z dzieciństwa żony.
Czasem przychodzą SMS-y w stylu: "Dzięki Lorek, że mnie wziąłeś na Śnieżnik sześć lat temu. Teraz bym się tu nie wspinał. Maciek. Alaska". Odpowiada: "Do Gości świat należy". Zaraził faceta przestrzenią, a sam został w Lesznie. - Jesteś jak motorniczy. Rozpędzasz pociąg osobowy, z którego inni wsiadają do InterCity - mówię. Odpala komputer i czyta maila od Bartka: "Zaczynam się do ciebie upodabniać. Dziś projektowałem plakat do AIESEC days na naszej uczelni. Mam chęć zająć się wszystkim, ale zdaję sobie sprawę, że za dużo nie mogę sobie na łeb wsadzić. A kumple to myślą, że do jakiejś sekty wstąpiłem". Dlatego Lorek się nie waha.
Wszędzie cytuje Kapuścińskiego. - "Just ramble", krzyczę czasem na siebie. Ale tu trzeba naprawić piec gazowy, sprawdzić olej w silniku. Te wszystkie "przedłużacze"... Na cholerę mi taka fura okradających człowieka gadżetów?
Żona czeka z kolacją. Czy jest zazdrosna o czas, który jej i Kubie kradną obce dzieci? - Czasem. Ale on ma geny spalania się - śmieje się Jola Lorek, nauczyciel roku 2002 w swoim liceum, gdzie też uczy biologii.
Jutro jak zwykle Lorek wstanie o czwartej rano, zrobi jej śniadanie i przykryje foliowym workiem, żeby nie wyschło. Potem popracuje na paru otwartych na raz plikach. Musi jeszcze wysłać setki maili, zanim wyciągnie śpiwór, który trzyma w białej szafie w przedpokoju i poleci z uczniami do Kirgistanu.

25.10.2002

    Angorka nr 43 (27.10.2002) dziecięcy dodatek do Angory

18.10.2002

    Rano o 8.10 Grzegorz Lorek był gościem Elżbiety Szpecht-Ruteckiej w Radiu Elka.

    Fragmenty tej rozmowy spakowane WinZipem (4,56 MB)

16.10.2002

    Dziś Grzegorz Lorek był gościem czatu w programie telewizyjnym "Rower Błażeja" o 16.00. 

    Do naszej klasy dzisiaj zawitali również dziennikarze z tygodnika "Przegląd".

    Artykuł prasowy z:

- "Życie" (16 X 2002) - Ulubieniec uczniów, czyli Nauczyciel Roku 2002

15.10.2002

    Artykuły prasowe:

- "Panorama Leszczyńska" (10-16 X 2002, czwartek-środa, nr 41) - Po dwa stopnie na raz

- "ABC" (15-17.10.2002, wtorek-czwartek, nr 81) - Po prostu Lorek - cz.1, cz.2

- Trójmiejski "Dziennik Bałtycki" (15.10.2002, wtorek, nr 241) - Niby belfer, ale wariat

11.10.2002

    Rano Grzegorz Lorek był gościem telewizyjnego programu "Kawa czy herbata" pokazywanego w TVP1 oraz TVPolonia od 6.00. O 11.00 odebrał nagrodę z rąk Krystyny Łybackiej. Później pokazywano jeszcze laureata w TVP w programach informacyjnych tj. "Teleexpress" o 17.00 w TVP1, "Panorama" o 18.30 w TVP2 ale najwięcej informacji podano w głównym wydaniu "Wiadomości" o 19.30 w TVP1.

    Oto informacja ze strony internetowej MENiS:

Finał konkursu "Nauczyciel Roku 2002"

    W piątek, 11 października br. odbył się finał konkursu Nauczyciel Roku 2002, organizowanego przez redakcję "Głosu Nauczycielskiego" i Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu. Zdobywca tytułu Nauczyciela Roku 2002 Grzegorz Lorek, nauczyciele wyróżnieni w konkursie oraz nauczyciele wytypowani przez jury konkursu otrzymali nagrody i dyplomy z rąk Minister Edukacji Narodowej i Sportu Krystyny Łybackiej, redaktora naczelnego "Głosu Nauczycielskiego" Wojciecha Sierakowskiego, prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza oraz prof. Stefana Kwiatkowskiego, dyrektora Instytutu Badań Edukacyjnych. W uroczystości uczestniczyli także: Franciszek Potulski, Przewodniczący Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Sejmu RP, Podsekretarz Stanu w MENiS Tadeusz Sławecki, dyrektorzy Departamentów i Biur Ministerstwa oraz przedstawiciele redakcji "Głosu Nauczycielskiego" oraz licznie zgromadzeni goście.

    Pani Minister Krystyna Łybacka w ciepłych słowach podziękowała wyróżnionym nauczycielom za trud, poświęcenie i zaangażowanie w pracę z dziećmi i młodzieżą. Zaznaczyła, że aby dobrze wykonywać zawód nauczyciela trzeba przede wszystkim lubić swoich uczniów. Laureatom gratulował również redaktor naczelny "Głosu Nauczycielskiego" Wojciech Sierakowski.

    Dziesiątka nauczycieli nominowanych do tytułu Nauczyciela Roku 2002 otrzymała dyplomy, roczną bezpłatną prenumeratę "Głosu Nauczycielskiego" i albumy. Na wyróżnionych nauczycieli czekały wycieczki zagraniczne ufundowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zdobywca tytułu Nauczyciela Roku 2002, w związku ze zbliżającym się Dniem Edukacji Narodowej otrzymał nagrodę Ministra Edukacji Narodowej i Sportu oraz ufundowaną przez redakcję "Głosu Nauczycielskiego" wycieczkę zagraniczną. W imieniu nagrodzonych nauczycieli głos zabrał Grzegorz Lorek, Nauczyciel Roku 2002.

    Uroczystość uświetnił występ chóru z warszawskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego. 

LISTA LAUREATÓW KONKURSU

NAUCZYCIEL ROKU 2002

Nauczyciel Roku 2002

Grzegorz Lorek

Dyplomowany nauczyciel biologii z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1, I Liceum Ogólnokształcące w Lesznie

Wyróżnieni:

Hanna Gałązka

Dyplomowany nauczyciel fizyki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 im. Jana Pawła II w Łomży

Dariusz Kurowski

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5 w Kamiennej Górze

Nominowani do tytułu Nauczyciel Roku 2002:

Teresa Małek - Zespół Szkolno-Wychowawczy w Turobinie

Barbara Toporowicz - Gimnazjum nr 3 w Łukowie

Halina Pluta - Publiczne Gimnazjum w Chocianowie

Łukasz Mikołajczyk - Gimnazjum nr 2 w Ostrowie Wielkopolskim

Wiesława Wojciechowska - Zespół Szkół w Skórzewie

Halina Kwaśnicka - Gimnazjum Publiczne w Domaszowicach

Jan Kwaśnicki - Gimnazjum Publiczne w Domaszowicach

Marek Szymański - Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego im. gen. F. Kleeberga w Lublinie

Grażyna Cierniewska-Muskała - VII Liceum Ogólnokształcące im. M. Kopernika w Częstochowie

Bogusława Kałużna - Szkoła Podstawowa w Kaczorowie

(źródło: www.men.waw.pl)

10.10.2002

Finał konkursu "Nauczyciel Roku 2002"

    W piątek, 11 października 2002 r., o godz. 11.00, w gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, Warszawa, al. Szucha 25, w sali 305, odbędzie się finał konkursu Nauczyciel Roku 2002, organizowanego przez redakcję “Głosu Nauczycielskiego” i Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu. Zdobywca tytułu Nauczyciela Roku 2002, nauczyciele wyróżnieni w konkursie oraz nauczyciele wytypowani przez jury konkursu otrzymają nagrody i dyplomy z rąk Minister Edukacji Narodowej i Sportu Krystyny Łybackiej, redaktora naczelnego “Głosu Nauczycielskiego” Wojciecha Sierakowskiego oraz prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza. (źródło: www.men.waw.pl)

LISTA NOMINOWANYCH DO TYTUŁU NAUCZYCIEL ROKU 2002 (z www.glos.pl)

Grzegorz Lorek - Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Lesznie 
Hanka Gałązka - Szkoła Podstawowa nr 10 im. Jana Pawła II w Łomży
Dariusz Kurowski - Szkoła Podstawowa nr 5 w Kamiennej Górze
Teresa Małek - Zespół Szkolno-Przedszkolny w Turobinie
Barbara Toporowicz - Gimnazjum nr 3 w Łukowie
Halina Pluta - Publiczne Gimnazjum w Chocianowie
Łukasz Mikołajczyk - Gimnazjum nr 2 w Ostrowie Wielkopolskim
Wiesława Wojciechowska - Zespół Szkół w Skórzewie
Halina i Jan Kwaśniccy - Gimnazjum Publiczne w Domaszowicach
Marek Szymański - Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego im. gen. Fr. Kleeberga w Lublinie
Grażyna Cierniewska-Muskała - VII LO im. M. Kopernika w Częstochowie 
Bogusława Kałużna - Szkoła Podstawowa w Kaczorowie

Spośród tych nominowanych honorowy tytuł Nauczyciela Roku 2002 nadano Grzegorzowi Lorkowi. Hanka Gałązka i Dariusz Kurowski zostali uhonorowani wyróżnieniem.

NAUCZYCIEL ROKU 2002 (artykuł z www.glos.pl, Głos Nauczycielski, 9 X 2002) 
Mądry i zabawny, zbyt pewny siebie, super, równy gość, ładne oczy, wręcz śliczne - tak o GRZEGORZU LORKU, Nauczycielu Roku 2002, mówią jego uczniowie.

Grzegorz Lorek - zdjęcie z glos.pl

Rocznik 1970, biolog, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, nauczyciel dyplomowany, staż zawodowy - 8 lat, Nagroda Ministra Edukacji Narodowej I stopnia, żonaty, ojciec 3,5-letniego Kubusia

RÓWNY GOŚĆ
  
Ale też zamotany, szpanuje telefonem, często jest słabo przygotowany - czyta o sobie niezbyt pozytywne opinie w anonimowej ankiecie, której sam jest autorem. Lorek sporządza więc rachunek sumienia z siedmiu lat pracy w szkole i na stronie tytułowej raportu z wyników ankiety pisze: "Lorek popraw się".
Może to wyglądać na nadmiar skromności, bo już w piątym roku pracy zostaje Nauczycielem Roku 1999 w I LO w Lesznie. W tym samym czasie otrzymuje Nagrodę Ministra Edukacji Narodowej I stopnia za wybitne osiągnięcia w pracy dydaktycznej i wychowawczej. (Ministerstwo wyróżnia go zresztą już po raz drugi - na studiach dostał stypendium MEN za wysokie wyniki w nauce i pracę naukową). Nagradzają go także dyrektor szkoły i prezydent miasta.
Początkowo nic nie wskazywało, że Grzegorz zostanie nauczycielem. Wszystko raczej szło ku temu, że będzie ornitologiem. - Ojciec często zabierał mnie i moich kolegów na jednodniowe wyprawy, które nazywaliśmy "przeżyciowymi" - wspomina. - Podczas jednej znalazłem ptasie pióro. Żeby dowiedzieć się, do kogo należy, zacząłem szukać informacji... I zwariowałem na punkcie ptaków.
Nie mógł więc zakochać się w dziewczynie, która nie podzielałaby jego fascynacji. Jolę poznał na uczelni we Wrocławiu. Studiowała biologię. To dla niej przerwał stypendium University of Aarhus w Danii, gdzie miał dowiedzieć się wszystkiego o ptakach. Nieoczekiwanie wrócił do Polski podjął pracę w I LO w Lesznie. Podglądaniem skrzydlatych przyjaciół zaraził swych uczniów, a potem syna, 3,5-letniego Kubę, o którym znajomi Lorków mówią, że na świat przyszedł z lornetką i plecakiem. Pan Grzegorz ma nadzieję, że Kuba w przyszłości przejmie po nim pałeczkę lidera Leszczyńskiej Grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.
Dość szybko okazało się, że w Grzegorzu Lorku szkoła zyskała też wielkiego pasjonata turystyki. Wskrzesił Koło Turystyczne, które dziś konkurować może z niejednym profesjonalnym biurem. Tylko od września do kwietnia br. zorganizował dla uczniów pięć obozów naukowych (na Suwalszczyźnie, na Węgrzech, w Norwegii, Rumunii, Litwie, Łotwie i Estonii) oraz kilkanaście innych wyjazdów krajowych i zagranicznych.
Podczas tegorocznych wakacji leszczyńscy licealiści spędzili dwa tygodnie na obozie naukowym w Laponii, zaś w najbliższych planach mają wyprawę do jaskiń słowackich i węgierskich.
- W sumie zwiedziliśmy 11 państw europejskich i przejechaliśmy 25 tys. kilometrów - z nieukrywaną satysfakcją mówi "Podróżnik Roku 2001" (nominację do tego tytułu otrzymali licealiści z I LO w Lesznie wraz ze swym opiekunem). - Odbyliśmy również maraton z Paryża do... Bagdadu. Pan Grzegorz wyjaśnia, że ten ich Paryż leży koło Żnina na Pojezierzu Gnieźnieńskim, a Bagdad koło Wyrzyska w dolinie środkowej Noteci. Cała trasa liczy 42 km i 195 m, a więc tylko nieco więcej od tej, jaką w 490 r. p.n.e. odbył goniec z Maratonu do Aten.
O uczniowskim maratonie szeroko rozpisywała się leszczyńska prasa codzienna. Zresztą i sam Lorek na brak zainteresowania ze strony dziennikarzy nie może narzekać. Policzył, że napisano o nim ponad 100 artykułów i doniesień prasowych. Mimo to informacja o przedstawieniu jego sylwetki na łamach "Głosu Nauczycielskiego" była dla niego - jak powiedział - bardzo miłym zaskoczeniem.
Sam również często chwyta za pióro, a raczej za myszkę. Napisał już ponad 50 artykułów naukowych, przeglądowych i recenzji. Publikował je także w czasopismach zagranicznych, jest współautorem i współredaktorem trzech zeszytów ćwiczeń do biologii, wydanych przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Poznaniu, a także autorem zadań do Informatora Maturalnego i części książki "Tematy maturalne - biologia - matura 2002". Współtworzył również książkę o przyrodzie ziemi leszczyńskiej.
O Grzegorzu Lorku jego dyrektor, Marek Wein, mówi, że to autentyczny talent pedagogiczny. Ale Grzegorz nie dowierza hojnej naturze. Ciągle się doskonali. Uczestniczy w różnego rodzaju kursach i warsztatach związanych z nauczaniem biologii, organizowanych przez OKE w Poznaniu, leszczyński WOM i Centralną Komisję Egzaminacyjną.
Zdobytą wiedzą chętnie się dzieli z kolegami czy to jako lider Wojewódzkiego Zespołu do spraw Egzaminów, czy prowadzący szkolenia kandydatów na egzaminatorów maturalnych. - Pracuję od niedawna w I LO, ale mam jak najlepszą opinię o Grzegorzu Lorku - mówi Jadwiga Hemmerling, germanistka. - Jest bardzo koleżeński, korzystałam z jego doświadczeń, kiedy wybierałam się z młodzieżą w Tatry. Jeśli w coś się zaangażuje, to bez reszty. Swoim uczniom jest bardzo oddany.
Podobnego zdania są wszyscy nauczyciele ze szkoły. W opinii, załączonej do wniosku konkursowego, podpisanej przez całą radę pedagogiczną, można przeczytać między innymi: od początku dał się poznać jako osoba szczególnie zaangażowana w wykonywanie swoich obowiązków i pracę wychowawczą z młodzieżą. Pan Lorek w swoje działania wprowadza nowatorskie rozwiązania dydaktyczne, oparte o najnowsze osiągnięcia naukowe.
W samych superlatywach o swym nauczycielu i wychowawcy mówią Magdalena Głowacka i Jagna Burlaga. Cenią swego profesora za jego wiedzę, ale i za wrażliwość, która sprawia, że nie pozostaje obojętny na ich problemy i świetnie je rozumie. - Są sytuacje, szczególnie podczas naszych wspólnych wycieczek i rajdów, kiedy jest jednym z nas. I rodzice oglądając zdjęcia z tych wojaży, mają trudności z rozpoznaniem wśród nas profesora.
Jeżeli miłością Grzegorza jest koło turystyczne, to klasę przyrodniczo-krajoznawczą nazywa swoim dzieckiem. Zaznacza przy tym, że ma ono dwóch ojców, drugim jest Grzegorz Maślankiewicz, geograf I LO. Od trzech lat wspólnie prowadzą klasę. Uczniowie poznają środowisko geograficzne, przyrodnicze i kulturę regionu ziemi leszczyńskiej, jak i Polski. W programie zaś mają co roku tygodniowy obóz naukowy zorganizowany w wybranym regionie Polski.
Ponieważ Grzegorz Lorek ma na swym koncie tak wiele i to bardzo nietypowych dokonań, nic dziwnego, że bogata jest także lista jego podopiecznych biorących udział w różnego rodzaju olimpiadach i konkursach. Z różnym powodzeniem uczestniczyli oni w olimpiadach: biologicznej, wiedzy ekologicznej, ogólnopolskich kursach "Język angielski i ekologia" i "Poznaj swój mózg".
Praca dla Grzegorza Lorka nie kończy się w szkole. Po powrocie do domu prowadzi z uczniami bogatą e-mailową korespondencję. Jedna z nich rozpoczyna się tak: Witam. Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki (K. Siesicka). .... jak dobrze, że mój "przypadek" trafił na Profesora.
Jola Lorek nie zazdrości mężowi. - Cieszą mnie bardzo jego wszystkie sukcesy - mówi. Kiedy dowiaduje się, że o dokonaniach Grzegorza przeczytają w "Głosie" nauczyciele z całej Polski, nadmiar obowiązków staje się lekki jak piórko.
Nie ma między nimi rywalizacji zawodowej, Jola uczy biologii w liceum i jest zadowolona ze swojej pracy. Otrzymuje wiele dowodów sympatii od uczniów. Zastanawia się tylko, czy Kubie wystarczają same spacery z ojcem do lasu i wspólne oglądanie dobranocki.
Jola nie narzeka, że przejęła większość obowiązków domowych - Grzegorz jak tylko może, to pomaga mi, a nawet coś ugotuje. Prawdę powiedziawszy, coś smacznego potrafi przyrządzić z niczego. Wystarczy kilka warzyw, które wymiesza i dobrze przyprawi.
Kim byłby Grzegorz Lorek, gdyby nie był nauczycielem? Dziś na to pytanie Nauczyciel Roku 2002 (kiedy rozmawiamy, nie wie jeszcze, że otrzymał ten zaszczytny tytuł) nie udziela szybko odpowiedzi. Po chwili namysłu mówi: mimo momentów zwątpień, kocham tę pracę i tych młodych ludzi. Szczerze - to dzięki nim ciągle czuję się jednym z nich. Ich bunt to mój swoisty bunt również.
Czy po tych słowach, obserwując Grzegorza Lorka skaczącego po szkolnych schodach po dwa, trzy stopnie, można mieć wątpliwości, że tytuł najlepszego z najlepszych, Nauczyciela Roku 2002, nadany został wyjątkowemu człowiekowi?

KRYSTYNA STRUŻYNA

7.10.2002

Lorka rad kilka jak być dobrym nauczycielem

·       w każdej szkole najważniejsi są uczniowie a Ty nauczycielu jesteś dla nich

·       staraj się zrozumieć świat uczniowskich myśli ale nie pchaj się tam do niego na siłę

·       szanuj uczniowską pracę bez względu na jej rezultaty

·       kochaj to co robisz

·       pokaż swoim uczniom że marzenia są po to by je realizować a życie jest za krótkie żeby z nich rezygnować

·       namawiaj ich do buntowania się przeciw głupocie, bylejakości i złu

·       pamiętaj że nudny nauczyciel to zagrożenie: niczego nikogo nie nauczy a dodatkowo zniechęci do samodzielnych poszukiwań

·       nie roztaczaj przed uczniami ”pawiego ogona swoich możliwości”

·       wyznawaj zasadę: „nie ma złych uczniów, to szkoła źle ich uczy”

·       naucz się otwarcie mówić o swoich błędach i słabych stronach

·       nie udawaj kogoś kim nie jesteś

·       pamiętaj, że entuzjazm jest zaraźliwy

·       nie poddawaj się w realizacji celów

·       naucz się dobrze zarządzać swoim czasem bo życie jest krótkie

·       pamiętaj, że miłość to ważna rzecz nie tylko w Twoim ale również w ich życiu 

·       bądź konsekwentny

·       żyj ze świadomością, że zawsze można lepiej

·       nigdy nie narzekaj przy uczniach na swoją pracę

·       do tego żeby się uśmiechać potrzeba ponoć pracy 12 mięśni twarzy a grymas niezadowolenia wymaga uruchomienia aż 14

·       Nauczycielu pamiętaj: „Możesz się więcej nauczyć od swoich uczniów niż oni od Ciebie! W Tobie jest świat, który już przemija, a w nich świat, który się tworzy”

 

Rugia, Niemcy, 4 października 2002                           Grzegorz Lorek

 

4.10.2002

Belfer kochany przez uczniów

Wywiad z Gazety Poznańskiej

Rozmowa z Grzegorzem Lorkiem, najlepszym nauczycielem w Polsce.

Wczoraj został pan uznany najlepszym nauczycielem w Polsce. Czy było to zaskoczenie?

- Wiedziałem, że Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu oraz Głos Nauczycielski interesują się moją osobą. Prowadzili nawet specjalny wywiad. Pytali moją żonę, uczniów, nawet radę pedagogiczną o opinie na temat mojej osoby. Jestem bardzo szczęśliwy, że uznano mnie za najlepszego belfra w Polsce. Wyprzedziłem dziewięciu konkurentów. Mogę tylko powiedzieć parafrazując piosenkę, że ,,,warto było szaleć tak''.

Nie jest pan tuzinkowym belfrem. W szkole wszędzie pana pełno. Uczniowie znają pańską spontaniczność, błyskawiczne tempo w podejmowaniu decyzji i miłość do tego co pan robi. Pasja to recepta na sukces?

- To po prostu moje kredo życiowe. O tym, jakim kosztem to wszystko się odbywa wie tylko kilka najbliższych mi osób. Wśród nich jest moja żona, synek i uczniowie. Wcześniej w ogóle nie myślałem, że kiedykolwiek będę nauczycielem. Miałem mieszkać w Danii i tam pracować naukowo. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez szkoły i uczniów.

Skończył pan biologię w Polsce i wybrał się na studia do Danii. Jest pan też wziętym ornitologiem, myśli o doktoracie... Kilka razy w roku z uczniami organizuje pan wyprawy w odległe części świata. To nie za wiele jak na obciążonego obowiązkami nauczyciela?

- W Danii studiowałem na Uniwersytecie w Aarchus. Mój doktorat, tu w Polsce niestety coraz bardziej się oddala. Dokumenty leżą w teczce przygniecionej dziesięcioma kolejnymi z napisami: Krym, Islandia i chromosomy. Dzisiaj nie mam na to po prostu czasu. Co innego z wyprawami. Bez tego nie wyobrażam sobie życia. Właśnie siedzę nad brzegiem Bałtyku. Jeszcze przez dwa dni z uczniami odwiedzać będziemy wyspy: polski Wolin i niemieckie Rugię i Uznam.

Co na to wszystko rodzina zapracowanego nauczyciela?

- Moja żona sama jest nauczycielką biologii. W dużej mierze na pewno rozumie i dzieli moją pasję. Syn Kubuś zapewnia mnie, że jak dorośnie zostanie strażakiem. Chce też być doktorem i zabierać mnie w dalekie podróże.

Najlepszy

Grzegorz Lorek, leszczyński nauczyciel biologii został wczoraj uznany najlepszym belfrem w Polsce przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu oraz Głos Nauczycielski. Lorek ma 32 lata i od 9 lat jest nauczycielem biologii w leszczyńskim I Liceum Ogólnokształcącym. Jest szefem leszczyńskiego oddziału Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Prowadzi szkolne Koło Turystyczne. Pod jego opieką uczniowie odwiedzili w tym roku m.in. Laponię.

Rozmawiał Michał WIŚNIEWSKI

3.10.2002

Grzegorz Lorek nauczycielem roku!!!

Grzegorz Lorek z I LO w Lesznie nauczycielem roku. Konkurs organizuje "Głos nauczyciela". Dyrektor liceum Marek Wein powiedział radiu elka, że zgłaszając kandydaturę Lorka spodziewał się dobrego wyniku. Ostateczny werdykt zaskoczył jednak wszystkich, nie wyłączając laureata. O wygranej dowiedział się nie na lekcji biologii, a podczas szkolnej wyprawy na trzy wyspy: Uznam, Wolin i Rugię. Właśnie m.in. te niekonwencjonalne pomysły leszczyńskiego nauczyciela doceniło jury. (źródło: www.leszczynskie.net)

Zobacz również:

"O początkach prawie wszystko czyli jak niemal nie zostałem nauczycielem"

Zdjęcia Grzegorza Lorka

www.lo1tourism.prv.pl